temari blog

Twój nowy blog

2 komentarzy

Where is wind in the forest?

…ę

7 komentarzy

Chcę zimę.
ęęęęęęęęę
ęęęęęęęę
ęęęęęęę
ęęęęęę
ęęęęę
ęęęę
ęęę
ęę
ę
zimę.

summer-tajm

1 komentarz

W poniedziałek wróciłam z Torunia. Nie da się zaprzeczyć, że weekend z moją siostrą i panami K&K należał do udanych: odkrywcza moc sztuki współczesnej głęboko powiązanej z gąbką wpłynęła znacznie na nasze umysły, odkryliśmy kto jest Księciem Półkrwi, zrozumieliśmy, że możemy pokonać każdego, jeżeli tylko da nam się odpowiedniego przeciwnika, zwłaszcza jeżeli mamy wiśnię i colę, a w zamian za to wszystko oczekiwaliśmy tylko jednego… (hmm… kamienia?). Nie mogę nie wspomnieć o wspólnym kolędowaniu piosenek z Disneya, odkryciu, że This is me, this is real, I’m exactly where I’m supposed to be, a także złowieszczych antykofeinowych planach. Już tęsknię za toruńskimi meetingami, zwiedzaniem i such a Moniką…

I’ll be there for you, ’cause you’re there for me too…

Jako że blog pe el lubi wprowadzać nowoczesne zmiany, kolejną jest ^%&%&$^#, skomercjalizowany pełen uroku pasek z wyszukiwarką i reklamami, o czym radośnie powiadomiła mnie siostra i njusik u brata. Cóż, jako sześcioletnia (sic!) już użytkowniczka serwisu muszę przyznać, ze mam serce w strzępach i potrzebuję teraz dobrego psychologa, żeby nie popaść w skrajną zapaść i nie przenieść się na inny blog u mniej komercyjnych przyjaciół. Pociesza mnie fakt, że mój hateemel i laj toczą bój i póki co jest to bój zwycięski, radzący sobie z owym okropnym bannerem. Ale czuję, ze to jeszcze nie koniec i że przeciwnik dopiero się rozkręca. Trauma, kochani, trauma.

PS. Miłościwy Jakubie z Balkonu! Z tego miejsca potęguję to, co napisałam ci w urodzej malowance-karteczce z Bulbazaurem mojej odręcznej roboty. Mam nadzieję, że wciąż jest on bardziej Pocket niż Monster XD

Wczoraj zakończyłam szkolny etap zwany maturą. Jestem zadowolona i nie zmąciłaby mi tego nastroju nawet wiadomość, że pikaczu nie jest już ulubionym pokemonem asza keczama. Poza tym to nazbyt częśto oddaję się nicnierobieniu, ale to nie szkodzi, prawda? XD
A pogoda w Olsztynie całkiem miła, czasem słońce, czasem deszcz, jak mawiają nasi przyjaciele z Dalekiego Wschodu. Jest poztytwnie ^_^ Tylko ja chcę już wakacje… ! XD

Czasami jak myślę o moim blogowaniu i zaczynam liczyć ile to już czasu, to sama się sobie dziwię. Zaczęłąm w 2003 roku i tak do dzisiaj, chociaż czasu mniej i rzadziej piszę, to nie w głowie mi wciskania przycisku kasującego ten mój ‚dear diary’. Chyba do niego przywykłam, a i wspomnień z nim dużo. W końcu moje jeżdżenie na konwenty zaczęło się nie w 2005, ale tak naprawdę dużo wcześniej. Pisałam z ludźmi, a najlepszym momentem tego pisania było tak naprawdę zobaczenie ich na żywo. W sumie wiele z tamtych osób jest już ‚daleko’, ale i tak miło się wspomina. Rany, blogi są taaaakie sentymentalne XD
Skończyły mi się ferie. Mam dwa i pół miecha do matury i kompletnie nie chce mi się uczyć. Ale najgorsze jest to, że nie jest to normą. Dookoła mnie ludzie aż oddchu załapać nie mogą czasami od tego maturalnego biegu. Biedaczyska XD

100dniówka!

2 komentarzy

Ku uciesze elytarnego olsztyńskiego L.O. IV próbna matura i studniówka przypadły na ten sam dzień, 9.01.2009. A przyświecał temu duch Severusa Snape’a, urodzonego właśnie tego dnia ;D Próbne matury w większej mierze dopiero przed nami, ale balanga już po ^__^
Zacznę od najważniejszego, czyli od siebie XD Miałam cudnej urody kobaltową suknię do ziemi, włosy z retro grzywką i „serce oceanu” na szyi XDDD a do występu – oczobitne różowe boa, które potem zostało ze mną do końca imprezy :D
Studniówka zaczęła się o 19 polonezem. Wszyscy niewątpliwie na nowo poznaliśmy „Pana Tadeusza” z Wojskim na czele, tym ostatnim, „co tak poloneza wodzi” ;P
Potem otwierałam imprezę walcem z wychowawcą ;D No i podwiązkowe fotki, obowiązkowo!
A o 22 nasz niezapomniany boakowy występ z „Honey, Honey” XDDD
Reszta jest milczeniem, balowaliśmy do końca i było bosko! :D Niektórzy to nawet się rozckliwiali (nauczyciele) na mowy z podziekowaniami uczniów (też ckliwych) XD
No, a że na studniówce wszyscy się bratamy, to obtańczyłąm oczywiście WŁodzimieża, pana Prażmowego i oczywiście (pierwsza, Mary!) Arkadiusza Mariusza :D
No, a teraz sto dejsów do maturki :D
It’s killin me softly XD

4 komentarzy

Ubrałam wczoraj choinkę. Stoi sobie takie drzewko, ubrane i przustrojone, i pachnie. Trochę lasu w domu. Buciki, foteliki, pingwinki, malinki… czego to na nim nie ma. Gałęzie się uginają, a drzewko puszy się dumnie jak paw. I świeci, miga, mruga…
Za tydzień święta. Szybko uciekają, zawsze jest tak, że kończą się, nim się obejrzysz. Ale najpierw jest to czekanie, czekanie… i rytuały, „Kevin…”, pierniczki…
W radyjku świąteczne piosenki. I Sinatra. Sinatra nawet ten nieświąteczny, który i tak zawsze kojarzy się ze świętami, dlatego za cholerę nie da się słuchać go w wakacje, bo zaraz tęskno do tych śniegów białych, do tych choinek zielonych bogato bombkami ustrojonych. Biedny Frank, pewnie chciał być całodobowy, ale i tak go kocham X3
Tonę w książkach, nie tylko w lekturach, a ciągle nie mam na nie czasu. Dzień jest chyba jednak zbyt krótki, zeby zrobić wszystko, co się chce.
I nie ma śniegu. Mam nadzieję, że nie zawiedzie w tym roku Wrocławian. Wrocławianie pragnący śniegu – łączcie się XD
Obejrzałam ‚Titanica’. Znowu. Za każdym razem mam nadzieję, że Jack przeżyje XD Braciszku, lubisz ‚Titanica’? …
Come, Josephine, in my flying machine

Wingapo, ojcze!

Rany, ledwo skończyło się boskie Halloween, a już wszędzie pojawiły się Mikołaje, Elfiki i choinki. Pełno bombek, czekolad i ozdóbek choinkowych. I na dodatek spadł śniego. Co prawda od razu stopniał, niestety, ale wolę, zeby był w grudniu na święta, niz teraz. Ściągam świąteczne przeboje, bo nie ma świąt bez piosenek. („All I want for Christmas is you”!!!)!!! Co by nie mówić, ja tam lubię tę przedświąteczną krzątaninę. A tu jeszcze miesiąc, łoo.
5 grudnia idziemy na przedpremierowy seans „Twilighta”. Brat to chyba też się w Łodzi wybiera, co? *_* Mam nadzieję, w końcu jest prawdziwym dzikusem.
A potem, to mam nadzieję, że do Najciaczka i Kairisiątka na konwent. Bo od czasów mojej klasowej podróży do Wawy i (zbytzbytzbyt krótkigo!) spotkanka z Kairi minęło już sporo czasu. Ach, ach, ach. (Ale mam twoje foteczki, bejbe :3)
Muszę szykować kiecę na stundiówkę. Mamy 9 stycznia, w pełnię księżyca, nie no, będzie sabat jak nic XD A tak poza tym to moje szkolne życie nadal pozostaje enigmatyczne. I nadal kocham wagary, ale to się pewnie nigdy nie zmieni. Chcę znów wagarów w kinie z neste snowy-orange, jak za dobrych ratatujowych czasów XD
A Edward C. jest jak Nakoma. Ale TY to już przecież wiesz!

Ale cieżąrówka z kokakolą jeszcze nie jechała. Uprzedziły ją chyba inne reklamy…

Po wakacjach zaczęłam, co za zaskoczenie, rok szkolny, maturalny. Wszyscy dookoła biegają jak nakręcone myszki, podniecając się ową maturą. Ataki kujonizmu, lizusostwa i różnorakich sposobów dupowłażenia nasiliły się. Może i jest to zakaźna choroba, ale ja chyba musze mieć w sobie superprzebiegłą szczepionkę.
Zaczęła się jesień, rozpadało się. Zbliża się cudowne, cudowne, cudowne Halloween. Już snujemy plany, nie mogę się doczekać. Znowu będziemy grzebać się z wnętrznościami dyni, żeby potem wyposarzyć je w świeczki, ażeby to oczami świeciły. I będzie, że tak powiem, Helołinowy cosplay. Nietoperze już czekają, żeby zawisnąć pod sufitem. I upieczona trumna. Będzie bosko. I trupio.
Znowu odliczanko do jakiegoś wolnego!!! XD


  • RSS